Wiedza o spłeczeństwie (2004-2010)

Co nieco o... społeczeństwie

„Kaliszan zawsze kręcił bunt przeciw społecznej drzemce i uśpionej energii. Prócz klawej zabawy najważniejszym celem grupy,
(…) było utrwalenie przekonania o patologicznym charakterze promowanej kultury. Niezależnie od stosowanych technik artystycznego wyrazu zawsze „działali obok systemu i żyli poniekąd wbrew systemowi, a ich postawy życiowe wiązały się z nieustannym pokazywaniem figi z makiem komunie i zmuszaniem wszystkich wokół do samodzielnego i krytycznego myślenia.” Zamiast „przeistnieć” w szarych otchłaniach marnych czasów przyjęli „formułę wyjścia”, przekraczania granic oficjalnego świata. Przekształcali zastaną kulturę na własny użytek budując
sobie prywatną rzeczywistość dowodząc, że kolektywne poruszenia wyobraźni mogą być podstawą integracji zarówno „za komuny”, w demokracji jak i w „wątpliwej demokracji”. W epoce wszechobecnego „hejtu”, podobnie jak od czterdziestu lat kaliscy, „szukam racji w paranoi”. (…) Wspólnota śmiechu to rzecz jasna sposób funkcjonowania „dla ludzi inteligentnych, umiejących znaleźć własną metodę, nie potrzebujących recept, pomocy czy narzędzi-czyli gotowego algorytmu na obcowanie ze sztuką, a może i życiem.” Jest tak ponieważ komizm nie jest wyłącznie kategorią estetyczną lecz ma wymiar światopoglądowy, aksjologiczny i psychologiczny (…) Śmiech jest eksplozją „nadmiaru istnienia”, powoduje wstrząs ciała i ekstazę towarzyszącą najprzyjemniejszym momentom życia. Przy okazji pozwala na pogłębienie świadomości własnych procesów psychicznych, uzgadnianie niejednoznaczności w naturze percypowanych obiektów, krzyżowanie sprzecznych sądów, odnajdywanie alternatywnych znaczeń i w efekcie radzenie sobie z wieloma mało śmiesznymi aspektami ludzkiej natury. Dzięki wspólnocie śmiechu możliwy staje się słodki dystans do rzeczywistości (…) Sztuką jest żyć długo, pięknie i szczęśliwie. Te długie czasy, w trakcie których Łódź Kaliska kombinowała jak ze sztuki zrobić walutę za którą komórki żywych organizmów wymieniają energię – to dobre czasy. Wszystkich, którzy przez lata im zazdrościli i nadal zazdroszczą uspokajam, że kaliski młyn jest momentami również nieco nostalgiczny. Jest to jednak odmiana nostalgii z „Wielkiego Piękna”. Ta rozkładająca na łopatki szczerość z jaką zapytany o to czemu nie napisał kolejnej książki bohater filmu odpowiada bez żenady: – Za często wychodziłem nocą”

Ada Florentyna Pawlak